-
Ale na pewno może być takie miejsce? Pomyślałam, że to na pewno
lepsze niż hotel, chociażby dlatego, że nie wydajesz pieniędzy.
Może nie pomyślałam, bo tutaj nie ma aż takich warunków
jak tam, ale przynajmniej masz do kogo się odezwać, a i zawsze
wiesz kto czego wcześniej używał. No ale czy Tobie to pasuje? Ja
wiem, że tak głupio, że dostajesz taki ala fotel, ale on jest
wygodny, wiele razy robiłam sobie na nim drzemkę. I... - Sara
oprowadzała przyjaciółkę po mieszkaniu, ale widocznie czuła
się głupio. Alessandro słysząc tłumaczenia dziewczyny,
podśmiewał się pod nosem, do czasu kiedy ona tego nie zauważyła.
- Byś mi pomógł, a nie! Chcę zapewnić najlepsze warunki, a
Ty...
- Ale kochanie, przecież Vittoria nie ma niczego za złe, prawda? - zapytał, a tamta pokiwała głową – Jest Ci wdzięczna i te warunki dla niej i tak są odpowiednie? Wiadome, że to nie żadne luksusy, ale Vitt przyjechała tu na wakacje, pozwiedzać. Naprawdę chyba nie ważne jest gdzie będzie spała, tylko ważne, żeby się wyspała, tak?
- No niby masz rację, ale kochana...
- Aless dobrze mówi. Ważne dla mnie jest to, żeby się położyć, wcześniej wziąć prysznic i zjeść coś na śniadanie i tyle. Nie wymagam nie wiadomo czego. - dziewczyna potwierdziła, a widząc uśmiechniętą Sarę i kręcącego głową chłopaka, dodała szybko - A i będę się dorzucać do zakupów do lodówki, żeby nie było. Nie będę was objadać, bo to nie wypada. Więc dorzucam się do zakupów i daję wam część na rachunki, jasne? - tamci na chwilę znieruchomieli. - No proszę was, tak może być? Bo wracam do hotelu! - ostatecznie pokiwali głowami niechętnie, i tym razem to ona uśmiechnięta rozsiadła się na swoim fotelu, wciąż rozglądając się po pomieszczeniu.
- Ale skoro będziesz się dorzucać, to może... - usłyszała po chwili ciszy. - Dziś idziemy na imprezę! My stawiamy i nie przyjmujemy żadnego nie, tak jak i Ty, dobra? - roześmiała się słysząc Alessandro. Oni byli niesamowici, tacy entuzjastyczni. Idealnie trafiła jeśli chodzi o przyjaciół. Teraz to ona pokiwała głową. - Idealnie! Więc kobiety, maszerować pod prysznic, bo wychodzimy na miasto!
„Doleciałam i wszystko jest w porządku! Piszę dopiero teraz, bo Sara już zdążyła bardzo dobrze się mną zająć. Znasz ją w końcu i gwarantuję Ci, że ani trochę się nie zmieniła. Teraz wybieram się z nią i jej chłopakiem na imprezę. Czas uczcić mój powrót na stare śmieci. Ale nie martw się, daję radę, a zresztą obiecałam sprawozdanie na bieżąco. Trzymaj się tam Kubuś. Buziaki, Wi.”
- A prezerwatywę masz? - usłyszała cichy szept Alessandro za sobą, zaraz po tym jak nacisnęła „wyślij”. Odwróciła się zdumiona jego słowami, a ten znów zaczął się śmiać. Nie była pewna czy czytał jej wiadomość, ale nawet jeśli to z powodu granicy języka i tak mógł wywnioskować tylko, że pisała do przyjaciela - Nie chodzi o mnie. Jakbyś tak chciała, wiesz...
- Dzięki za troskę, ale nie będę potrzebowała. - mruknęła wyraźnie zbita z tropu. Nie była taka jaka widocznie mu się wydawała, nie była taką jaką ją widział, za jaką uważał. Myślał, że wakacje no to będzie szaleć, a to miały być po prostu dobrze spędzony czas, bez żadnych głupich chwil, których mogłaby później żałować. Zwłaszcza, że przecież nie miała zbyt dużo czasu, a jak najmniejsza ilość wizyt Julii była wskazana, ponieważ robiło się coraz poważniej i pojawiała się coraz częściej. Teraz też próbowała wyczyścić głowę, ale chłopak zdecydowanie nie pomagał. Raz, dwa, trzy, raz, dwa...
- No przepraszam, ale pomyślałem... - zaczął znowu, ale przerwała mu gwałtownie.
- Umiem bawić się na poziomie, więc nie musisz się o mnie troszczyć, dzięki.
- Alesso, czy Ty pytałeś czy dziewczyna ma prezerwatywę? Oszalałeś chyba! Co Cię to obchodzi to raz, a dwa to przecież nasza Vitt, co Ty sobie myślisz i... - usłyszał monolog swojej kobiety i już zrezygnował z dalszych słów .
- No przepraszam! - podniósł głos. - Chciałem pożartować, no kurde. Już nic nie mówię, chodźmy się zabawić, jak jesteście w końcu gotowe.
- Przepraszam kochana za niego, on tak wiesz... - przyjaciółka spojrzała na nią przepraszającym wzrokiem. - Nie miał tego na myśli. Po prostu skoro impreza i wakacje no to...
- Rozumiem, w porządku. - uśmiechnęła się. - Nie jestem taka, nie mam się co przejmować. Idę po prostu na włoskie drinki. - po tych słowach poczuła jak Włoszka zakłada jej rękę na ramię i od tej pory szły tak razem przez miasto aż do samego klubu.
Parę godzin później to już nie miało znaczenia. Drinki buzowały, a muzyka porywała do tańca, dlatego na parkiet wyruszyła nawet i z drinkiem, sądząc, że szkoda czasu by popijać go gdzieś z boku. Para również świetnie bawiła się w swoim towarzystwie, jednak nie zostawili jej samej sobie i nie dawali o sobie zapomnieć, ciągnąc ją na kolejne procenty, po których wciąż się jednak dobrze trzymała.
- Może już czas odłożyć ten drink, co? Tyle facetów wokoło, a Ty tańczysz z drinkiem? - usłyszała nad swoim uchem gruby, męski głos i odwróciła się w celu zlokalizowania miejsca, skąd pochodzi. Okazało się, że zaraz za nią stał wysoki, ponad przeciętnego wzrostu mężczyzna, który delikatnie pochylał się ku niej. Jego ciemne oczy błyszczały gdy na nią patrzył, ale na pewno był już po alkoholu, choć nie pijany jak połowa w tym miejscu. Nie odczuła jednak żadnej odrazy kiedy na niego spojrzała, mimo że od dawna nie przepadała za tego typu miejscami, a zwłaszcza za ich, męskimi, durnymi gadkami, żeby tylko poderwać kolejną na jedną noc. Ten facet jednak, może tylko pozornie, nie wykazywał takich oznak, postanowiła więc dać mu szansę na wspólną zabawę. Przeważyło głównie to, że jego sylwetka była bardziej niż w porządku, a lubiła także mężczyzn z zarostem, a temu panu zdecydowanie niczego nie brakowało.
- Mogę tańczyć i z facetami, ale też i z drinkiem. Chcesz spróbować? - krzyknęła do niego, a ten w odpowiedzi tylko uśmiechnął się i zaraz chwycił ją za wolną rękę, okręcając wokół. W tym momencie czuła, że zabawa tutaj, we Włoszech dopiero się rozpoczęła.
- Gdzie Twój partner? - po kilku piosenkach usłyszała przy sobie głos przyjaciółki. - Poszedł po drinki? - Vittoria tylko pokiwała głową. - To dobrze, bo muszę Ci coś powiedzieć. Wiesz kto to był? - krzyczała do niej, kiedy bujały się razem w rytm muzyki. - Nie wiesz? - tym razem dziewczyna kręciła głową. - No nie żartuj! Przecież to Thomas!
- Thomas, jaki Thomas?
- No nie wiem czy mi się nie wydawało, ale... No nie pamiętasz tego chłopaka, który raz przyjechał na wyścigi z jakimś znajomym i do Ciebie podbijał? Chciał numer, ale jak zobaczył Giulio to...
- Tommy! - krzyknęła przerywając jej, ponieważ tym opisem przyjaciółka przypomniała jej tamten dzień. - Myślisz, że to on? Jesteś pewna? - tamta tylko wzruszyła ramionami. - Wydaje Ci się, że mnie pamięta? Sam do mnie podszedł.
- Kochana, Ty po alkoholu chyba za dużo myślisz. - roześmiała się. - No nie wiem, ale może pamiętać. Ciebie by ktoś zapomniał?
Nie wiele myśląc Vittoria pociągając za rękę Sarę i ruszyła w kierunku baru, gdzie stał Thomas czekając na ich drinki. Z uśmiechem oparła się o blat obok niego. Sara chrząknęła z tyłu, a chłopak się obejrzał. Zrobił się nieco poważniejszy niż chwilę temu, kiedy przeglądał kartę alkoholi i pochylając się nad dziewczyną, zapytał czy koleżance też ma kupić drinka.
- Nie, nie chodzi o to. - uspokoiła go w momencie. - Po prostu przypominasz nam dawnego znajomego, a że nie było mnie tutaj przez parę lat, więc nie bardzo wiem. Także... Masz może na imię Thomas? - obie patrzyły na jego reakcje, a ten najzwyczajniej w świecie pokiwał głową. - Dobrze. No to może... pamiętasz może dawne nocne wyścigi? Przyjechałeś wtedy po raz pierwszy z kolegą i...
- Pamiętam tak, ale... Poczekaj. Powinienem Cię kojarzyć? - wzruszyła ramionami zerkając na przyjaciółkę. - Vittoria! - wypalił nagle. - Byłem niemal pewny, że skądś Cię kojarzę! Vittoria i... Sara, tak? - tamta również pokiwała głową. - A ja pytałem o drinka! W takim razie jeszcze jeden poproszę. - zwrócił się do barmana. - Przepraszam, że nie w jednej chwili, ale... Miło was zobaczyć! - widać było, że zmienił zdanie do tego, co chciał powiedzieć. - Co słychać? Wyjdziemy może na papieroska to trochę pogadamy, a nie będziemy tutaj krzyczeć? - obie ochoczo kiwnęły głowami. - No i nie mówcie, że jesteście z Alessandro! - dodał, kiedy chłopak odnalazł Sarę i po krótkim wprowadzeniu do całego wydarzenia, przywitał się. - Chodźcie wszyscy.
- Co Ty tu robisz? - zapytała po wyjściu Sara, odmawiając mu papierosa.
- Po prostu przyjechałem tutaj na imprezę, wcześniej umówiłem się z kumplami. W sumie to są w środku, ale dobrze się bawią. - machnął ręką. - Opowiadajcie, co u was! Jak ja mogłem Cię Vitt nie poznać, i to Ciebie, no?
Dziewczyny roześmiały się na jego słowa, zwłaszcza, że chwilę wcześniej to samo mówiły. Zauważyły, że mają taki dar, idealnie trafiać w sedno słów, które później wypowie ktoś inny. Jednak to był mały szczegół, który niezmiernie je rozbawił, sprawiając, że spotkanie było bardzo przyjemne.
Ktoś mógłby powiedzieć, że to przypadek, ale czy one w ogóle istnieją? Czy nie jest tak, że coś z góry jest nam przydzielone? Może ktoś nie wierzy w przeznaczenie, ale czy czasami nie czuje, że coś w życiu się dzieje i tak po prostu musi być?
***
Brawo... Wy ;) Dziękuję Wam za kolejne opinie, jak i odwiedziny, jesteście super! Czekałyście na więcej włoskich elementów no to... Macie Thomasa :D Na ten moment musi wam ten siatkarz wystarczyć, ale to zdecydowanie nie koniec. W końcu następna część już za tydzień, a ja już teraz serdecznie Was na nią zapraszam :)
- Ale kochanie, przecież Vittoria nie ma niczego za złe, prawda? - zapytał, a tamta pokiwała głową – Jest Ci wdzięczna i te warunki dla niej i tak są odpowiednie? Wiadome, że to nie żadne luksusy, ale Vitt przyjechała tu na wakacje, pozwiedzać. Naprawdę chyba nie ważne jest gdzie będzie spała, tylko ważne, żeby się wyspała, tak?
- No niby masz rację, ale kochana...
- Aless dobrze mówi. Ważne dla mnie jest to, żeby się położyć, wcześniej wziąć prysznic i zjeść coś na śniadanie i tyle. Nie wymagam nie wiadomo czego. - dziewczyna potwierdziła, a widząc uśmiechniętą Sarę i kręcącego głową chłopaka, dodała szybko - A i będę się dorzucać do zakupów do lodówki, żeby nie było. Nie będę was objadać, bo to nie wypada. Więc dorzucam się do zakupów i daję wam część na rachunki, jasne? - tamci na chwilę znieruchomieli. - No proszę was, tak może być? Bo wracam do hotelu! - ostatecznie pokiwali głowami niechętnie, i tym razem to ona uśmiechnięta rozsiadła się na swoim fotelu, wciąż rozglądając się po pomieszczeniu.
- Ale skoro będziesz się dorzucać, to może... - usłyszała po chwili ciszy. - Dziś idziemy na imprezę! My stawiamy i nie przyjmujemy żadnego nie, tak jak i Ty, dobra? - roześmiała się słysząc Alessandro. Oni byli niesamowici, tacy entuzjastyczni. Idealnie trafiła jeśli chodzi o przyjaciół. Teraz to ona pokiwała głową. - Idealnie! Więc kobiety, maszerować pod prysznic, bo wychodzimy na miasto!
„Doleciałam i wszystko jest w porządku! Piszę dopiero teraz, bo Sara już zdążyła bardzo dobrze się mną zająć. Znasz ją w końcu i gwarantuję Ci, że ani trochę się nie zmieniła. Teraz wybieram się z nią i jej chłopakiem na imprezę. Czas uczcić mój powrót na stare śmieci. Ale nie martw się, daję radę, a zresztą obiecałam sprawozdanie na bieżąco. Trzymaj się tam Kubuś. Buziaki, Wi.”
- A prezerwatywę masz? - usłyszała cichy szept Alessandro za sobą, zaraz po tym jak nacisnęła „wyślij”. Odwróciła się zdumiona jego słowami, a ten znów zaczął się śmiać. Nie była pewna czy czytał jej wiadomość, ale nawet jeśli to z powodu granicy języka i tak mógł wywnioskować tylko, że pisała do przyjaciela - Nie chodzi o mnie. Jakbyś tak chciała, wiesz...
- Dzięki za troskę, ale nie będę potrzebowała. - mruknęła wyraźnie zbita z tropu. Nie była taka jaka widocznie mu się wydawała, nie była taką jaką ją widział, za jaką uważał. Myślał, że wakacje no to będzie szaleć, a to miały być po prostu dobrze spędzony czas, bez żadnych głupich chwil, których mogłaby później żałować. Zwłaszcza, że przecież nie miała zbyt dużo czasu, a jak najmniejsza ilość wizyt Julii była wskazana, ponieważ robiło się coraz poważniej i pojawiała się coraz częściej. Teraz też próbowała wyczyścić głowę, ale chłopak zdecydowanie nie pomagał. Raz, dwa, trzy, raz, dwa...
- No przepraszam, ale pomyślałem... - zaczął znowu, ale przerwała mu gwałtownie.
- Umiem bawić się na poziomie, więc nie musisz się o mnie troszczyć, dzięki.
- Alesso, czy Ty pytałeś czy dziewczyna ma prezerwatywę? Oszalałeś chyba! Co Cię to obchodzi to raz, a dwa to przecież nasza Vitt, co Ty sobie myślisz i... - usłyszał monolog swojej kobiety i już zrezygnował z dalszych słów .
- No przepraszam! - podniósł głos. - Chciałem pożartować, no kurde. Już nic nie mówię, chodźmy się zabawić, jak jesteście w końcu gotowe.
- Przepraszam kochana za niego, on tak wiesz... - przyjaciółka spojrzała na nią przepraszającym wzrokiem. - Nie miał tego na myśli. Po prostu skoro impreza i wakacje no to...
- Rozumiem, w porządku. - uśmiechnęła się. - Nie jestem taka, nie mam się co przejmować. Idę po prostu na włoskie drinki. - po tych słowach poczuła jak Włoszka zakłada jej rękę na ramię i od tej pory szły tak razem przez miasto aż do samego klubu.
Parę godzin później to już nie miało znaczenia. Drinki buzowały, a muzyka porywała do tańca, dlatego na parkiet wyruszyła nawet i z drinkiem, sądząc, że szkoda czasu by popijać go gdzieś z boku. Para również świetnie bawiła się w swoim towarzystwie, jednak nie zostawili jej samej sobie i nie dawali o sobie zapomnieć, ciągnąc ją na kolejne procenty, po których wciąż się jednak dobrze trzymała.
- Może już czas odłożyć ten drink, co? Tyle facetów wokoło, a Ty tańczysz z drinkiem? - usłyszała nad swoim uchem gruby, męski głos i odwróciła się w celu zlokalizowania miejsca, skąd pochodzi. Okazało się, że zaraz za nią stał wysoki, ponad przeciętnego wzrostu mężczyzna, który delikatnie pochylał się ku niej. Jego ciemne oczy błyszczały gdy na nią patrzył, ale na pewno był już po alkoholu, choć nie pijany jak połowa w tym miejscu. Nie odczuła jednak żadnej odrazy kiedy na niego spojrzała, mimo że od dawna nie przepadała za tego typu miejscami, a zwłaszcza za ich, męskimi, durnymi gadkami, żeby tylko poderwać kolejną na jedną noc. Ten facet jednak, może tylko pozornie, nie wykazywał takich oznak, postanowiła więc dać mu szansę na wspólną zabawę. Przeważyło głównie to, że jego sylwetka była bardziej niż w porządku, a lubiła także mężczyzn z zarostem, a temu panu zdecydowanie niczego nie brakowało.
- Mogę tańczyć i z facetami, ale też i z drinkiem. Chcesz spróbować? - krzyknęła do niego, a ten w odpowiedzi tylko uśmiechnął się i zaraz chwycił ją za wolną rękę, okręcając wokół. W tym momencie czuła, że zabawa tutaj, we Włoszech dopiero się rozpoczęła.
- Gdzie Twój partner? - po kilku piosenkach usłyszała przy sobie głos przyjaciółki. - Poszedł po drinki? - Vittoria tylko pokiwała głową. - To dobrze, bo muszę Ci coś powiedzieć. Wiesz kto to był? - krzyczała do niej, kiedy bujały się razem w rytm muzyki. - Nie wiesz? - tym razem dziewczyna kręciła głową. - No nie żartuj! Przecież to Thomas!
- Thomas, jaki Thomas?
- No nie wiem czy mi się nie wydawało, ale... No nie pamiętasz tego chłopaka, który raz przyjechał na wyścigi z jakimś znajomym i do Ciebie podbijał? Chciał numer, ale jak zobaczył Giulio to...
- Tommy! - krzyknęła przerywając jej, ponieważ tym opisem przyjaciółka przypomniała jej tamten dzień. - Myślisz, że to on? Jesteś pewna? - tamta tylko wzruszyła ramionami. - Wydaje Ci się, że mnie pamięta? Sam do mnie podszedł.
- Kochana, Ty po alkoholu chyba za dużo myślisz. - roześmiała się. - No nie wiem, ale może pamiętać. Ciebie by ktoś zapomniał?
Nie wiele myśląc Vittoria pociągając za rękę Sarę i ruszyła w kierunku baru, gdzie stał Thomas czekając na ich drinki. Z uśmiechem oparła się o blat obok niego. Sara chrząknęła z tyłu, a chłopak się obejrzał. Zrobił się nieco poważniejszy niż chwilę temu, kiedy przeglądał kartę alkoholi i pochylając się nad dziewczyną, zapytał czy koleżance też ma kupić drinka.
- Nie, nie chodzi o to. - uspokoiła go w momencie. - Po prostu przypominasz nam dawnego znajomego, a że nie było mnie tutaj przez parę lat, więc nie bardzo wiem. Także... Masz może na imię Thomas? - obie patrzyły na jego reakcje, a ten najzwyczajniej w świecie pokiwał głową. - Dobrze. No to może... pamiętasz może dawne nocne wyścigi? Przyjechałeś wtedy po raz pierwszy z kolegą i...
- Pamiętam tak, ale... Poczekaj. Powinienem Cię kojarzyć? - wzruszyła ramionami zerkając na przyjaciółkę. - Vittoria! - wypalił nagle. - Byłem niemal pewny, że skądś Cię kojarzę! Vittoria i... Sara, tak? - tamta również pokiwała głową. - A ja pytałem o drinka! W takim razie jeszcze jeden poproszę. - zwrócił się do barmana. - Przepraszam, że nie w jednej chwili, ale... Miło was zobaczyć! - widać było, że zmienił zdanie do tego, co chciał powiedzieć. - Co słychać? Wyjdziemy może na papieroska to trochę pogadamy, a nie będziemy tutaj krzyczeć? - obie ochoczo kiwnęły głowami. - No i nie mówcie, że jesteście z Alessandro! - dodał, kiedy chłopak odnalazł Sarę i po krótkim wprowadzeniu do całego wydarzenia, przywitał się. - Chodźcie wszyscy.
- Co Ty tu robisz? - zapytała po wyjściu Sara, odmawiając mu papierosa.
- Po prostu przyjechałem tutaj na imprezę, wcześniej umówiłem się z kumplami. W sumie to są w środku, ale dobrze się bawią. - machnął ręką. - Opowiadajcie, co u was! Jak ja mogłem Cię Vitt nie poznać, i to Ciebie, no?
Dziewczyny roześmiały się na jego słowa, zwłaszcza, że chwilę wcześniej to samo mówiły. Zauważyły, że mają taki dar, idealnie trafiać w sedno słów, które później wypowie ktoś inny. Jednak to był mały szczegół, który niezmiernie je rozbawił, sprawiając, że spotkanie było bardzo przyjemne.
Ktoś mógłby powiedzieć, że to przypadek, ale czy one w ogóle istnieją? Czy nie jest tak, że coś z góry jest nam przydzielone? Może ktoś nie wierzy w przeznaczenie, ale czy czasami nie czuje, że coś w życiu się dzieje i tak po prostu musi być?
***
Brawo... Wy ;) Dziękuję Wam za kolejne opinie, jak i odwiedziny, jesteście super! Czekałyście na więcej włoskich elementów no to... Macie Thomasa :D Na ten moment musi wam ten siatkarz wystarczyć, ale to zdecydowanie nie koniec. W końcu następna część już za tydzień, a ja już teraz serdecznie Was na nią zapraszam :)
Zaraz
też zajmę się top 10, za którą bardzo dziękuję Devoid
Patience, masz buziaka dziewczyno :*
I piszcie, piszcie nawet jeśli bez ładu i składu. Takie komentarze są przecież najlepsze ;)
Pozdrawiam dziewczyny <3
I piszcie, piszcie nawet jeśli bez ładu i składu. Takie komentarze są przecież najlepsze ;)
Pozdrawiam dziewczyny <3
Hej!
OdpowiedzUsuńAkcja rozwija się powoli, ale to dobrze, bo mamy szansę lepiej poznać bohaterów, zrozumieć więzi między nimi i motywy ich postępowania. A to ważne, biorąc pod uwagę że opowiadanie zapowiada się ambitniej niż "dziewczyna na meczu poznaje siatkarza" i nie trzeba w zasadzie nic wiedzieć o bohaterach, bo siatkarz jaki jest, każdy widzi.
Zwróciłam uwagę na jedną rzecz, być może drobnostkę... Ale przykre, a tym bardziej przykre bo prawdziwe jest to, że dla niektórych synonimem wakacyjnego szaleństwa i dobrej zabawy jest morze alkoholu i przypadkowy seks, a potem przez pryzmat swoich "priorytetów" tak oceniają innych. W zeszłym roku nocując w hostelu za granicą, poznałam dwie dziewczyny. Ja padnięta po całodniowym zwiedzaniu, a one pytają, czy idę na imprezę do klubu... wróciły nad ranem w stanie mocno wskazującym. Serio, jechać do innego kraju tylko po to, żeby imprezować, serio? Przecież to można robić w każdym miejscu na świecie, a są miasta, które mają dużo więcej do zaoferowania niż dyskoteki... Z kolei nie dalej jak wczoraj widziałam czyjś komentarz na FB: "można się bawić bez alkoholu, tylko po co?" Cóż, nie wiem jak inni, ale ja wolę pamiętać te fajne chwile, żeby potem móc je wspominać, a nie mieć czarną dziurę w miejscu urwanego filmu. Ale może to ja jestem staroświecka.
Oj, bo trochę nie na temat się robi...
Ostatni akapit od razu przypomniał mi o dopisku, jaki kiedyś zrobiłam do zdjęcia, bo aż się o to prosiło https://lh3.googleusercontent.com/-QQVtsZamFGw/Veh1BvaswOI/AAAAAAAAAFM/WiLv4iArtC8/s640-Ic42/filozof.jpg ;) Ciekawe jakie "zbiegi okoliczności" splotą ze sobą pozostałych bohaterów!
Dziewczyno! Myślałam że jestem jedyna w kwestii 'staroświeckiego' podejścia do tzn. wakacyjnych przygód i celów jakichkolwiek wyjazdów. Piąteczka!
Usuń+ uwielbiam Twoją parafrazę, siatkarz jaki jest każdy widzi :)
No nareszcie piątek! Primo - strasznie fajnie czyta się Twoje komentarze - podoba mi się jak spekulujesz i znajdujesz takie niuansiki. Że P. to P. a N. to N. a Weronika to Weronika. I nie przypuszczałabym że ktokolwiek bedzie zastanawiał się nad tym szalikiem. Piątka za aktywność, zdecydowanie! ;)
OdpowiedzUsuńSecondo - Thomas! Fajnie że postanowiłaś już nam go sprzedać, może jakoś postanowi umilić znajomej pobyt we Włoszech przez wzgląd na stare dzieje? Wydaje się być fajnym gościem (to chyba przez brodę; gdzieś widziałam grafikę mówiącą o wzroście zaufania i sympatii wraz ze wzrostem zarostu. Dziwna dygresja, przepraszam, haha). Ciekawe czy wszyscy bohaterowie się znają - mam na myśli Giulio i Matteo (jestem niecierpliwa; piszę o nich a tu nie ma ich jeszcze właściwie w ogóle :D). W tym rozdziale nie pojawiła się Julka, a to chyba dobra prognoza? Nie wiem jeszcze jak powinnam ustosunkować się do Alessa; niby fajnie fajnie spoko spoko, ale coś... hm, nie wiem. Może nic nie wie o powodzie wizyty Wiktorii. Zobaczymy jak będzie się spisywał dalej :) czyli w środę.
Również całuję (dziękując za ciepłe słowa pocieszenia :D) i pozdrawiam! :) ;*
Nie wiem czy to przez ten trend na "drwaloseksualnych", czy jak, że teraz tylu facetów zaczęło nosić brody, ale chyba jestem jakaś inna, bo mnie to w ogóle nie kręci! To znaczy, kilkudniowy zarost jak najbardziej, trochę większy też, ale w pewnym momencie i rozmiarze tejże brody facet zaczyna wyglądać jak arabski terrorysta, a to zdecydowanie mojego zaufania nie wzbudza! ;)
UsuńCześć ;) Byłam tu kiedyś, ale teraz przybyłam zobaczyć, co słychać nowego i przeczytałam rozdział.
OdpowiedzUsuńNajbardziej podobał mi się ten fragment z prezerwatywami, bo był śmieszny xD Nie rozumiem, co strzeliło Alessiowi do głowy, żeby zadać takie pytanie. Poza tym, to raczej faceci chodzą z prezerwatywami przy sobie, nie kobiety. No, ale różnie bywa. Na miejscu bohaterki też by mi było nieprzyjemnie, więc rozumiem jej reakcję.
Końcówka rozdziału lekko do przewidzenia. Czułam, że spotkają tam jakąś dawną znajomość i w sumie to szkoda xD Bo było trochę przewidywalnie. Ale ciekawa jestem co z tego wyniknie.
Pozdrawiam!
I zapraszam też do siebie: sila-jest-we-mnie.blogspot.com